Blog
kONtem oka
Beverley
Beverley emigrant zarobkowy
1 obserwujący 32 notki 37659 odsłon
Beverley, 17 kwietnia 2017 r.

Dlaczego KG AK wydała wyrok śmierci na Stefana Witkowskiego?

909 13 0 A A A

Tragicznie potoczyły się losy organizacji „Muszkieterowie”. Zawiązał ją w listopadzie 1939 roku rzutki i obrotny wynalazca, inż. Stefan Witkowski, legitymujący się znajomościami z gen. Sikorskim i Paderewskim. W założeniu elitarna i kadrowa, rozrosła się do ok. 800 znakomicie zakonspirowanych członków. „Muszkieterowie”, dysponując wielkimi funduszami, zajmowali się wyłącznie wywiadem i kontrwywiadem, notując wybitne osiągnięcia, jak np. umieszczenie agentury w centrach dyspozycyjnych III Rzeszy czy utworzenie w roku 1940 sprawnie funkcjonującej siatki na obszarze ZSRS, którą za wiedzą władz podziemnych udostępniono w pewnej mierze na zasadzie gry operacyjnej wywiadowi niemieckiemu. Przy tym wszystkim jednak Witkowski niemal jawnie i bezpośrednio współpracował z Intelligence Service, skąd czerpał, jak się zdaje, bezpośrednie inspiracje do swych działań. Zarówno ich charakter, jak i uzależnienie od sojuszniczego, ale obcego ośrodka dyspozycyjnego wywołały narastający konflikt z ZWZ. W efekcie gen. Rowecki w grudniu 1941 roku scalił „Muszkieterów” z podległymi sobie strukturami, a samego Witkowskiego, który próbował pomimo to zachować uprzywilejowane stanowisko, skazał we wrześniu 1942 roku na śmierć pod fałszywymi zarzutami współdziałania z Niemcami.”


Historia polityczna Polski 1935-45” Paweł Wieczorkiewicz


„W sierpniu 1942 roku zebrał się Wojskowy Sąd Specjalny AK i rozpatrywał sprawę Stefana Witkowskiego. Oskarżono szefa „Muszkieterów” o samowolę oraz współpracę z Abwehrą i Gestapo. Składy sądów specjalnych były trzyosobowe i wyrok śmierci został podpisany przez podpułkownika Józefa Plutę-Czachowskiego - zastępcę Szefa Sztabu KG AK, pułkownika Jana Rzepeckiego ps. „Prezes” - szefa Biura Informacji i Propagandy, oraz gen. Tadeusza Komorowskiego ps. „Bór” - zastępcę Komendanta Głównego AK. Surowy to wyrok, gdyż Józef Garliński ps. „Long” - kierownik Wydziału Bezpieczeństwa KG AK, tak mówi o wyrokach śmierci wydawanych przez Wojskowe Sądy Specjalne:


Wbrew powszechnej opinii wyroków śmierci wydawanych w czasie niemieckiej okupacji przez Wojskowe Sądy Specjalne AK było niewiele. Każda sprawa była dokładnie przygotowywana, musiały istnieć materiały dowodowe, w specjalnie trudnych sprawach potrzebne były opinie ekspertów. Znam te sprawy z własnego doświadczenia, bo jako oficer kontrwywiadu KG AK wiele razy zbierałem potrzebne dowody i materiały.”


W świetle powyższego, jeśli nie owa samowola była bezpośrednią przyczyną najwyższego wymiaru kary, to musiały być nimi współpraca z Abwehrą, Gestapo oraz wspomniane łapówkarstwo i bandytyzm. To ja jestem ciekaw owych materiałów dowodowych oraz opinii ekspertów, o których mówi Garliński, a których w sprawie Witkowskiego nie znają świadkowie, archiwa i historycy. Chciałbym poznać nazwiska ludzi, którzy się pod tymi „ekspertyzami” podpisali. Zapewne nie będzie mi to dane.”


Świat Muszkieterów. Zapomnij albo zgiń” Jerzy Rostkowski


W piątek 18 września 1942 roku wszedł do służby niszczyciel Royal Navy HMS Musketeer (Muszkieter), zasłużony później w konwojach arktycznych i akcjach przeciwko niemieckim pancernikom. Czy to znak od Klio, że dzień ten powinien być zapamiętany? Tego samego dnia w Warszawie Stefan Witkowski umówiony był z ojcem. Kiedy wyszedł z domu przy Wareckiej 6, natychmiast rozległy się strzały. Otworzyli do niego ogień ludzie ubrani w mundury niemieckiej żandarmerii. Zdołał jednak uskoczyć, wbiec z powrotem do bramy i na klatkę schodową. Od któregoś z sąsiadów próbował ponoć telefonować, wezwać na pomoc swoich ludzi. Bezskutecznie. Kiedy wyskoczył na klatkę schodową, dosięgnęły go kule zabójców. Strzelali, by zabić – trafili w głowę, zginął na miejscu. Mordercy do rękawa dowódcy Muszkieterów przypięli kartkę z napisem „Największy polski bandyta”. Od tego momentu zaczynają się dziać rzeczy tak zaskakujące, że wręcz nieprawdopodobne.

Warszawa była miastem pełnym nie tylko żołnierzy różnych organizacji konspiracyjnych, lecz również wszelkiej maści konfidentów i innych zdrajców. Na ulicy Wareckiej, w centrum miasta, rozlegają się w biały dzień strzały. Mogę zrozumieć, że zwykli przechodnie, widząc strzelających Niemców, uciekają co sił w nogach. Zdziwienie moje budzi natomiast fakt, że nikt nie powiadomił Gestapo. Tu akurat niemieccy szpicle oślepli i ogłuchli. Mało tego – mordercy doskonale o tej głuchocie i ślepocie wiedzieli, po dokonaniu zabójstwa bowiem mieli prawie trzy godziny na dokładną rewizję w mieszkaniu Witkowskiego. Szukali dokumentów organizacji, archiwum Muszkieterów. Nie znaleźli. „Kapitan” archiwum miał w głowie.


Równie dziwne były wydarzenia następnych dni. Gestapo rozpoczęło aresztowania Muszkieterów nie tylko w Warszawie, ale również w Krakowie i innych miastach. W sumie w więzieniach znalazło się kilkudziesięciu członków organizacji. Niemcy szli jak po sznurku, „na pewniaka”. Wchodzili bez szukania do konkretnych mieszkań i lokali zajmowanych przez firmy powiązane z Muszkieterami. Przy Lwowskiej w Warszawie aresztowano mecenasa Klimaszewskiego i braci Ludwika oraz Stefana Plater-Zyberków, niedaleko Placu Zbawiciela zaś Teresę Łubieńską i Janinę Falęcką. Niemcy bezbłędnie trafili nawet na pływający po Wiśle statek będący punktem kontaktowym i natychmiast znaleźli skrytki w podwójnych ścianach. To wszystko nie mógł być przypadek. Jedna z informacji mówi, że Gestapo przeszukujące mieszkanie Witkowskiego następnego dnia po zabójstwie odkryło przy telefonie kartkę z numerami telefonów Muszkieterów i w ten sposób zlokalizowało ich adresy. To wydaje mi się nieprawdopodobne z dwóch względów. Po pierwsze, „Kapitan” miał doskonałą, przez lata ćwiczoną i wręcz legendarną pamięć – w pamięci nosił wszystko, nie zapisywał nic. Po drugie, rewizja na statku nastapiła tego samego dnia co pierwsze aresztowania i zakładane w kolejnych lokalach „kotły”, więc nie mogła być wynikiem przesłuchania któregokolwiek ze schwytanych Muszkieterów.”


Świat Muszkieterów. Zapomnij albo zgiń” Jerzy Rostkowski

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Kultura